Pamięci tych, którzy przeżyli podwójną tragedię

71 lat temu w  Brzezince i ościennych miejscowościach hitlerowcy zapoczątkowali wysiedlenia tutejszej ludności. Zagrabiony majątek posłużył okupantom do stworzenia największej w dziejach fabryki śmierci – obozu zagłady Birkenau i jej gospodarczego zaplecza ...


71 lat temu w  Brzezince i ościennych miejscowościach hitlerowcy zapoczątkowali wysiedlenia tutejszej ludności. Zagrabiony majątek posłużył okupantom do stworzenia największej w dziejach fabryki śmierci – obozu zagłady Birkenau i jej gospodarczego zaplecza.

 

O tej jakże bolesnej rocznicy pamiętali mieszkańcy gminy Oświęcim, nieliczni już świadkowie tamtych dni, władze gminy, członkowie działających tu organizacji i stowarzyszeń, młodzież szkolna. To właśnie oni w poniedziałek 23 kwietnia br. o godz. 10 uczestniczyli w uroczystościach zorganizowanych przed dwoma tablicami upamiętniającymi wysiedlenia sprzed kilkudziesięciu lat. Stanęły one w pobliżu Bramy Śmierci 11 lat temu.


„W latach 1940-41 niemieccy okupanci wypędzili Polaków – mieszkańców wsi: Brzezinka, Harmęże, Pławy, Bór, Rajsko, Klucznikowice, Babice, Broszkowice oraz dzielnicy Oświęcimia – Zasole. W miejscu zburzonych lub zajętych budynków Niemcy założyli obóz zagłady Auschwitz-Birkenau oraz jego zaplecze gospodarcze i przemysłowe” – słowa tej treści, w języku polskim i angielskim widnieją na tablicach. Mają uzmysłowić, przede wszystkich osobom z zagranicy, jak ogromną  krzywdę Niemcy wyrządzili miejscowej społeczności. O tym, co wydarzyło się na początku okupacji przypomniała także prowadząca uroczystości dyrektor Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji Gminy Oświęcim z siedzibą w Brzezince, Jadwiga Szczerbowska.

 

Mimo upływu lat wielu mieszkańców wciąż nie doczekało się na choćby symboliczne zadośćuczynienie za doznane krzywdy. Rząd Niemiec tłumaczy, że czas na udokumentowanie swoich roszczeń pokrzywdzeni przez III Rzeszę na rzecz budowy kompleksu obozowego Auschwitz-Birkenau mieli od sierpnia do końca 2001 r. Odszkodowania dostało około 280 osób. Na lodzie zostało drugie tyle. Mimo wszystko wierzą że doczekają sprawiedliwości, choć zarówno rządy Niemiec, jak i Polski uważają sprawę za zamkniętą.

 

 

– Znajdujemy się w miejscu gdzie historia II wojny światowej bardzo okrutnie obeszła się z ówczesnymi mieszkańcami tej ziemi – przypomniała o tragicznych wydarzeniach sprzed 71 lat Wójt Gminy Oświęcim Małgorzata Grzywa. – Musimy pamiętać o ludziach wysiedlonych, którzy w jednym momencie stracili dorobek swojego życia, niejednokrotnie byli rozdzielani z rodzinami, kierowani na przymusowe roboty do III Rzeszy czy zsyłani do obozów zagłady, gdzie pracowali i umierali w nieludzkich warunkach. Znajomość historii i pamięć o ludziach którzy tutaj żyli to nasz obowiązek, obowiązek kolejnych pokoleń Polaków, którzy muszą pamiętać o strasznym czasie okupacji, aby już nigdy nie dopuścić do tak strasznych wydarzeń. Zebraliśmy się w miejscu, w którym postawiono tablice upamiętniające te wydarzenia. Jest to miejsce bardzo szczególne dlatego Gmina prowadzi działania i rozmowy z Zarządem Dróg Powiatowych oraz Dyrekcją Państwowego Muzeum KL Auschwitz-Birkenau, mające na celu uporządkowanie terenu wokół tablic oraz Bramy Śmierci. Powstanie nowego parkingu oraz zabezpieczenie poboczy drogi przed bezprawnym parkowaniem pod Bramą Śmierci ma na celu oddanie hołdu historii, by miejsce to było traktowane z należytym szacunkiem. Pamiętajmy zatem o tych którzy cierpieli z powodu wysiedleń niech to wydarzenie z przed 71 lat będzie przestrogą i nauką, aby historia już nigdy nie zatoczyła koła.

 

 

Głos zabrał również sołtys Brzezinki Andrzej Ryszka.

– Musimy przekazywać następnym pokoleniom kto był sprawcą zła i przemocy, a kto jego ofiarą. Szczególnie dziś, w 71. rocznicę tych tragicznych wydarzeń kiedy w mediach słyszymy o pojawiających się tytułach książek, jak na przykład „Zapomnieć Auschwitz”. Wciąż żyją, choć już nieliczni, świadkowie tamtych wydarzeń. Ci, przed którymi dziś pochylamy z szacunkiem głowy, którzy powrócili do nicości. To ich pokolenie budowało Brzezinkę od zera. Z 500 domów i gospodarstw, pozostało bowiem w Brzezince tylko sześć. To te, w których hitlerowcy urządzili zaplecze dla swoich bestialskich praktyk. Dlatego otaczajmy to miejsce należytym szacunkiem. Jestem przekonany, że zwycięży zdrowy rozsądek i dobra wola, tak by problem parkowania samochodów wzdłuż przyległych ulic i pod tymi tu tablicami, kiedy obok czynny jest parking (który notabene kilka dni wcześnie, w trakcie Marszu Żywych był zapełniony po brzegi), zostanie rozwiązany z korzyścią dla wszystkich stron, szczególnie mieszkańców Brzezinki, Pław i Harmęż. W imieniu całej społeczności Brzezinki, serdecznie dziękuję wszystkim przybyłym na dzisiejszą uroczystość – zakończył swoje wystąpienie sołtys Andrzej Ryszka.

 

Ksiądz Artur Buczek z parafii w Brzezince wraz zebranymi modlił się w intencji wszystkich wysiedlonych, którzy doznali zła z rąk niemieckich okupantów. Poruszający serca program artystyczny, nawiązujący do tamtych tragicznych dni zaprezentowały dzieci ze Szkoły Podstawowej w Brzezince. W tym miejscu słowa podziękowania należą się wychowawcom uczniów oraz w szczególności instruktorowi Michałowi Busce z Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji Gminy Oświęcim.


Na zakończenie liczne delegacje oddały hołd mieszkańcom wysiedlonych wsi, składając wiązanki kwiatów pod tablicami w sąsiedztwie byłego obozu zagłady.

 

***

Kilka lat temu uczennice szkoły w Brzezince rozmawiały z najstarszymi mieszkankami Brzezinki i Babic, spisując ich wspomnienia w pracy monograficznej. „Pierwsze wysiedlenia rozpoczęły się w marcu 1941 roku. Pomimo tego, że już wcześniej mówiło się o tym, nikt jednak w to nie wierzył. Szerzono pogłoski, że na tym terenie ma powstać obóz koncentracyjny i dlatego należało burzyć budynki mieszkalne i wysiedlać ludność. Podobnie jak Polaków, dotyczyło to również Żydów, a w ich domach zamieszkiwali już przesiedleńcy z pobliskich wiosek” – wspominała po latach Józefa Handzlik z domu Hatłas.

 

Na temat wysiedleń z Babic tak mówiła Janina Kajtoch: „Mieszkańcy miasta często spotykali na ulicy duże grupy mierników, tj. więźniów, nad którymi sprawowali nadzór esesmani z karabinami. Z Babic do Niemiec wywieziono ponad 500 młodych chłopców i dziewcząt. Wielu z nich już nie powróciło, niektórym udało się uciec. Część ludności Babic umieszczono na Śląsku, w powiecie pszczyńskim”.


Tagi